“patrzę
na niego i mam przed oczami zegar i mam ochotę krzyczeć, nie przestawać
krzyczeć, ale nie, nie mogę, a jego dłoń przesuwa się po moim biodrze i
ja to uwielbiam i kochamy się, długo, brzydko i niesamowicie dobrze i
trochę rozpaczliwości w tym jest, trochę jakby wszystkiego "na zapas",
żeby nie brakło, żeby nie żałować, że za mało, chociaż zawsze będzie za
mało i zasypiamy, przykryci tak jakby kołdra chroniła przed złem świata i
zatrzymywała czas, chowamy głowy w ramionach,w klatkach piersiowych,
splatamy dłonie, zaciskamy powieki, udajemy, że wcale nie chce nam się
wyć”